SMB versus PolSpam
Dnia 19.III.2003, a więc nieco ponad tydzień po wejściu w życie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną,
firmy marketingowe stowarzyszone w SMB już próbują wykorzystać tę ustawę do zastraszenia twórców najlepiej w
Polsce działającego i najbardziej skutecznego systemu ochrony przed spamem.
Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego opublikowało swoje
stanowisko na temat działalności PolSpamu .
Pozwolę sobie skomentować kilka zdań z tego dokumentu.
Lista Robinsona
"SMB prowadzi od 1996 roku instytucję Listy Robinsona. Lista Robinsona jest stosowanym z powodzeniem
w wielu krajach systemem ochrony prywatności konsumentów."
Lista Robinsona skompromitowała się już
w wielu krajach, bo była stosowana właśnie do uzyskiwania "pewnych" adresów do wysyłki spamu. Jedynie obłożenie naruszeń
wynikających z wpisania na taką listę surową penalizacją karną mogłoby zapobiec podobnym nadużyciom (takie rozwiązanie
jest stosowane w niektórych stanach USA w stosunku do "spamu" telefonicznego - zadzwonienie do kogoś wpisanego na stanową
Listę Robinsona grozi grzywną do 5.000 USD, a korzystanie z tej listy też jest płatne). Zresztą nowa
ustawa de facto "wpisuje" na taka listę wszystkich odbiorców
poczty w Polsce, zarówno prywatnych, jak i instytucjonalnych.
Strażnik prywatności
"Stojące na straży prywatności SMB, wyraża głębokie zaniepokojenie..."
Przepraszam bardzo, ale od kiedy stowarzyszenie marketingowe stoi na straży prywatności ? Jeśli chodzi o
moje zdanie, to organ Państwowy jakim jest GIODO sprawdza
się w tej roli znakomicie już od 1998 roku i żaden samozwańczy strażnik prywatności nie jest już potrzebny -
zwłaszcza, jeśli ma w nazwie słowo "marketing".
Baza danych osób, czy raczej adresów
"Działalność ta polega na tworzeniu bazy danych osób uznanych przez administratorów Projektu PolSpam za
tzw. spammerów, a więc nadawców niechcianych wiadomości e-mail o treści reklamowej."
PolSpam nie tworzy bazy danych osób, tylko bazę adresów. Nadawca nie jest tożsamy z używanym adresem e-mailowym.
Po drugie, to nie administratorzy PolSpamu uznają daną wysyłkę za spam, tylko jej odbiorcy. A jeśli uznają, że był
to spam, mogą przesłać taki e-mail do PolSpamu. Prawo do swobodnego dysponowania taką wysyłką zapewnia jej
odbiorcy np. art. 82 ustawy o prawie autorskim
i prawach pokrewnych (rezerwując prawo do decyzji o rozpowszechnieniu korespondencji na rzecz jej odbiorcy;
nadawca nie ma tu nic do powiedzenia). Natomiast administratorzy systemu PolSpam sortują zgłoszenia, odrzucając
te, które wyglądają na zgłoszenia pomyłkowe, czy inne wysyłki niesłusznie uznane przez odbiorcę za spam
(czytaj artykuł "jak działa PolSpam" ).
Zarzut najcięższy - przestępstwo administratorów
"W aktualnie obowiązującym stanie prawnym, umieszczenie adresu poczty elektronicznej w bazie danych PolSpam na
mocy arbitralnej decyzji administratorów Projektu stanowi pomówienie nadawcy takiej wiadomości o popełnienie
czynu zabronionego oraz o popełnienie czynu nieuczciwej konkurencji."
Zacznijmy od tego, że PolSpam nie ocania czy nadawca popełnił wykroczenie, czy też nie. Jak można przeczytać w
p. 14 F.A.Q. "Polspam nie wypowiada się w imieniu sądów. Rozsyłanie
spamu budzi wiele wątpliwości natury prawnej, jednak ich ocenę pozostawiamy wymiarowi sprawiedliwości. Polspam
wyraża przede wszystkim opinię dotyczącą naruszenia zasad opisanych w dokumentach RFC (...)." Inaczej mówiąc,
administratorzy PolSpamu, akceptując zasugerowane przez skarżących listy, podejmują decycję czy przesyłki
te spełniają normy narzucone przez dokumanty standaryzacyjne Internetu, czyli jedyne normy dotyczące Internetu,
jakie obowiązują w równej mierze na całym świecie. Nie znaczy to, że przesyłka nie spełniająca wymogów norm spełnia
od razu znamiona wykroczenia, nie znaczy też, że spam nie będący wykroczeniem jest chroniony przed wylistowaniem.
Ponadto, to nie administratorzy PolSpamu podejmują decyzję o umieszczeniu adresu na liście, tylko odbiorca danej
przesyłki, przez niego uznanej za spam. PolSpam natomiast tę decyzję akceptuje (lub też nie).
Decyzja ta nie jest arbitralna, tylko zamieszczona wraz z dowodem, więc każdy może sam wyrobić sobie na ten temat
zdanie. Ponadto, nadawca jest nadawcą, a adres mailowy jedynie adresem mailowym - i to nie to samo. W końcu zaś,
na stronie PolSpamu - w przeciwieństwie do wielu tego typu serwisów antyspamowych na świecie - jest podany adres
mailowy na który można się odwoływać. O tym, że takie odwołania skutkują, świadczyć może choćby fakt znikania z listy
PolSpamu niektórych adresów.
"Za szczególnie naganne uznać należy także publiczne udostępnianie wiadomości e-mail, które uznane zostały
za spamming, co prowadzi do udostępniania informacji o adresach poczty elektronicznej nadawcy i odbiorcy takich
wiadomości oraz samej treści wiadomości elektronicznych."
Bzdura, widać, że Autor tekstu nawet nie zajrzał na stronę PolSpamu. Adresy
poczty elektronicznej odbiorcy spamu nie są udostępniane. Adresy nadawcy są udostępniane - bo muszą, do tego służy
PolSpam. Treść spamu jest udostępniana, bo tak zadecydował odbiorca i miał do tego prawo. Dzięki temu zresztą nie można
mówić o żadnym pomówieniu, bo PolSpam listując adres, jednocześnie udostępnia dowód spamu.
"Administratorzy Projektu PolSpam narażają się na zarzut popełnienia przestępstwa z art. 212 § 1 kodeksu karnego,
na zarzut naruszenia dóbr osobistych osoby, której adres e-mail umieszczony został w bazie danych PolSpam."
SMB powołało się na art. 212 KK, ale nie podało już art.
213, który stanowi w § 1, iż "Nie ma przestępstwa określonego w Art. 212. § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie
jest prawdziwy.". Jeszcze ciekawszy jest § 2: "Nie popełnia przestępstwa określonego w Art. 212. § 1 lub 2, kto
publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego interesu; (...)".
O tym, że ochrona przed spamem została uznana przez Ustawodawcę za społecznie uzasadniony interes wystarczająco chyba świadczy
fakt uchwalenia specjalnej ustawy, mającej wyłącznie na celu ochronę osób i firm przed niezamawianymi przesyłkami elektronicznymi.
O tym zaś, że zarzut jest prawdziwy, świadczy właśnie udokumentowane przedstawianym dowodem zgłoszenie spamu przez odbiorcę poczty
do archiwum PolSpamu.
Adres elektroniczny usługodawcy nie jest daną osobową.
Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczna, jako lex specialis wobec ustawy o ochronie danych osobowych, nadaje
cechy danej osobowej wyłącznie adresowi mailowemu
usługobiorcy, umieszczając je w art. 18, poświęconym
przetwarzaniu danych usługobiorcy przez usługodawcę. W konsekwencji, bzdurą jest oskarżanie o naruszenie dóbr osobistych
poprzez publikację adresu mailowego. PolSpam nie listuje osób, tylko adresy. Zresztą, adres wpisany do spamu
jako adres nadawcy często nie ma nic wspólnego z rzeczywistym nadawcą spamu, takie oszustwa są na porządku dziennym wśród
spamerów. Oddzielną, i to raczej nie trywialną kwestią, byłoby udowodnienie, że adres e-mailowy jest dobrem osobistym.
Warto jeszcze dodać, że nawet jeśli w zgłoszeniach pojawiają się jakieś dane osobowe, to i tak
art. 27 §2 pkt. 8) ustawy o ochronie danych osobowych
zapewnia PolSpamowi prawo do przetwarzania tych danych, ponieważ wysłanie spamu do obcych ludzi nie jest niczym innym
niż podaniem zawartych w spamie danych do wiadomości publicznej.
Gotowość do współpracy
"SMB wyraża gotowość podjęcia wspólnych działań zmierzających do realizacji celów, jakie stawiają
sobie administratorzy Projektu oraz Stowarzyszenie. W tym celu, jednak, niezbędnym jest ujawnienie
tożsamości administratorów Projektu."
Powiedzmy sobie szczerze: jednym z celów SMB jest umożliwienie reklamodawcom wysyłania reklam, oby legalnych.
Celem PolSpamu jest ochrona przed spamem. W gruncie rzeczy cele te często mogą się mijać, by nie powiedzieć, że
w wielu przypadkach są sprzeczne, ponieważ "ochrona prywatności i interesów konsumentów" niekoniecznie
musi być zbieżna z Netykietą i innymi RFC . Tym bardziej, jeśli ta ochrona
ma polegać na zwalczaniu organizacji, która nie deklaruje takiej ochrony, tylko ją zapewnia. Z pewnością
jednak, gdyby SMB zrobiło trochę porządku na rynku reklam, PolSpam miałby znacznie mniej pracy.
Zresztą takie postawienie sprawy, w kontekście wcześniejszych akapitów, jako żywo daje się przetłumaczyć na
"Ujawnijcie się, a wtedy wam dokopiemy przed sądem"... Nie zdziwiłbym się, gdyby PolSpam wcale
nie zareagował na taką "ofertę współpracy". A mnie dodatkowo ciekawi jak to się stało, że SMB tak bardzo dbające
o swój Kodeks Etyczny - samo znalazło się na liście PolSpamu.
Podsumowanie
Ludzie, których reprezentuje SMB, wystawiają sobie omawianym artykułem nie najlepsze świadectwo. Gdyby bowiem przestrzegali
kilku prostych zasad zalecanych np. przez Czas Na E-Biznes - albo przez tak
znanych teoretyków marketingu w Internecie jak Peter
De Legge albo Seth Godin - to istnienie i
działalność PolSpamu w ogóle by ich nie interesowała, bo nie dotyczyłaby wcale ich działalności. Tymczasem zaś,
tekst o którym mowa, został już skopiowany przez kilka innych witryn z branży marketingowej.
Przypisy
Autor i właściciel witryny Nospam-pl.net nie jest prawnikiem i wyraża jedynie swoje osobiste poglądy. Jednocześnie składa
podziękowania czytelnikom grupy dyskusyjnej pl.news.mordplik, których wypowiedzi w znacznej mierze dostarczyły materiału
do napisania niniejszego felietonu.
Więcej komentarzy na temat stanowiska SMB można znaleźć w dyskusjach w tej grupie z
dni 19.III.2003
i 21.III.2003.
|