Polityczny mailbombing patentowy
Po raz kolejny zdarza się przypadek, gdy polityk zachęca internautów do masowej wysyłki protestów na określony temat, poprzez skrypt
zainstalowany na jego stronie internetowej. Metoda wysyłki jest jednak... odległa od idealnej.
Józef Pinior z partii Socjaldemokracja Polska zachęca
Internautów do "wymuszenia na osobach odpowiedzialnych za kształt stanowiska rządu w sprawie patentów na oprogramowanie,
jasnej deklaracji sprzeciwiającej się tej praktyce w UE." Cel akcji szczytny, nic dziwnego że
przyłączył się do niej m.in. renomowany serwis 7thGuard.net.
A jednak, można mieć poważne wątpliwości, czy akcja jest przeprowadzana we właściwy sposób, bowiem przyjęta metoda wysyłki sytuuje
akcje niebezpiecznie blisko politycznego spamu lub mailbombingu. Sprawę tę komentuje między innymi Piotr Waglowski: Ja jestem przeciw patentom na oprogramowanie, ale jestem również przeciw spamowaniu. Spam polityczny jest
taką sama patologią jak pornograficzny i handlowy i każdy inny. Kierowany na prywatne skrzynki pocztowe jest również naruszeniem prywatności.
Serwisy administracji publicznej zaś nie są tworzone dla rozgrywania wyborczej kampanii. (...) To kolejny raz, gdy przez strone polityka
można wysłać "protest" zalewający skrzynki ministrów. Poprzednim razem posłowie byli
dumni, że zablokowali całkowicie serwis rządowy. Wówczas rzecz dotyczyła podatku VAT... Blokada serwisu oznacza zaś, że inni nie mogą
wysłać petycji w swoim imieniu. W moim odczuciu to działanie wbrew zasadom przewidzianym w Konstytucji.
Nie pozostało to bez odpowiedzi. Radosław Tadajewski, przedstawiciel posła Józefa Piniora, przedstawił na łamach
Dziennika Interneutów swoje stanowisko ,
w którym między innymi czytamy: Konstytucja RP gwarantuje każdemu z nas prawo zwracania się z petycjami i skargami do organów administracji
publicznej. Uprawnienie to konkretyzuje art. 221 Kodeksu Postępowania Administracyjnego, który stanowi:
§ 1. Zagwarantowane każdemu w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej prawo składania petycji, skarg i wniosków do organów państwowych,
organów jednostek samorządu terytorialnego, organów samorządowych jednostek organizacyjnych oraz do organizacji i instytucji społecznych
realizowane jest na zasadach określonych przepisami niniejszego działu.
§ 2. Petycje, skargi i wnioski mogą być składane do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami
zleconymi z zakresu administracji publicznej.
§ 3. Petycje, skargi i wnioski można składać w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą.
Jak widać prawo zwracania się do właściwych Organów Państwowych gwarantuje nam Konstytucja RP. Wynika z tego, że wypowiedź Pana
Waglowskiego włącznie z jej krzykliwym tytułem jest niezgodna z prawdą.
Pan Tadajewski zachciał przytoczyć art. 221 kpa. Zwracam jednak uwagę, że zwyczajowo przyjęta forma składania "petycji, skarg i wniosków",
w wypadku składania tej petycji przez jeden podmiot w imieniu większej liczby osób, to jeden tekst petycji + lista osób podpisanych.
W tym wypadku została przez jeden podmiot zorganizowana wysyłka kolejnych egzemplarzy, z podpisami każdej osoby oddzielnie. Inna możliwa
forma organizacji wysyłki to udostępnienie na stronie tekstu tej petycji i sugerowanych adresów odbiorców (powinny być one w formie
niestrawnej dla harvesterów adresów) oraz zachęty, by każdy chętny skopiował ten tekst do swojego programu pocztowego, ewentualnie
własnoręcznie go wyedytował, a następnie samodzielnie wysłał. W ten sposób wysyłający sam dokonywałby aktu woli i w takim wypadku
występowałby przypadek składania petycji w imieniu własnym osoby petycję składającej.
W postaci w jakiej zostało to zorganizowane, nie wiadomo nawet w którym momencie następuje wysyłka i niewiele ma to zatem wspólnego z
rzeczywistym aktem woli, ponieważ wysyłający nie wie w którym momencie może się np. rozmyślić, co wysyłce zapobiegłoby. O momencie
wysyłki w tym przypadku decyduje twórca skryptu - a formalnie decyzję tę, zamiast nadawcy, podejmuje polityk, który zorganizował akcję.
Przyznam, że zastanawiałem się nad tą akcją i sam w rzeczy samej mam wątpliwości czy spełnia ona wszystkie przesłanki do nazwania jej
spamem. Wprawdzie akcja ta ma pewne cechy spamu, ale jednak różni się od niego bardzo kilkoma istotnymi cechami, która sprawa ze może
być trudno uznać tego typu wysyłkę za spam. Poza przytoczonymi argumentami, w tym konkretnym wypadku, praktycznie rzecz biorąc, to
społeczeństwo jest pracodawcą Premiera i Ministrów - a jednym z praw pracodawcy jest decydować jaka poczta będzie docierała do skrzynki
pracownika... Ponadto, jak słusznie wskazuje Pan Tadajewski, każdy ma prawo przekazać swoją opinię Radzie Ministrów. Jak zresztą lepiej
instytucje publiczne mogłaby się dowiedzieć co myślą obywatele, jeśli nie przez tych obywateli gromką (tj, zazwyczaj masową) wypowiedź?
Mimo wszystko jednak mam wątpliwości co do strony formalnej. Nie zapominajmy, że funkcjonowanie sieci jest uregulowane nie tylko przez
Netykietę (RFC 1855 ) ale również przez kilka tysięcy innych mniej lub
bardziej formalnych aktów normalizacyjnych. Nawet jeśli przedmiotowa wysyłka nie jest spamem wedle standardowej
definicji spamu (przypominam, że mimo swej użyteczności, jest to definicja nieformalna), to można się spierać, czy nie
jest to jednak spam wedle definicji formalnej, tj. wedle RFC 2635 DON'T SPEW. A Set of Guidelines for Mass Unsolicited Mailings and Postings (spam*) , cytuję: "Many of those entities believe
they have found a paradise of thousands of potential customers each of whom is desperate to learn about stunning new business opportunities.
Alternatively, some of the new netizens believe all people should at least hear about the one true religion or political party or process."
Tu właśnie moim zdaniem można mówić o ostatnim z wymienionych przykładów. Przy tym sposób zorganizowania wysyłki ma cechy klasycznego
mailbombingu, czyli formy ataku typu DoS który jest naruszeniem zasad bezpieczeństwa sieci, utrudniając korzystanie z niej
(por. RFC 2828 , definicja terminu "denial of service"). Atak tego typu
nie podlega ochronie prawnej, a wręcz stanowi naruszenie prawa (por. artykuł Romana Biedy
Odpowiedzialność karna sprawcy ataku typu DOS ). Ponadto, jak słusznie
wskazuje Piotr Waglowski, blokada serwisu publicznego oznacza, że inni nie mogą wysłać petycji w swoim imieniu - co narusza ich
konstytucyjne prawa. Oczywiście można dyskutować co do słuszności przytoczonych tu argumentów, jednak sam fakt, że kwestie te są
dyskusyjne, rzuca moim zdaniem cień na stronę formalną tej akcji.
Abstrahując od słuszności samej wysyłki, którą całkowicie popieram i osobiście również napisałem w tej sprawie do zaproponowanych na
stronie Pana Piniora członków Rady Ministrów, uważam jednak, że akcja tego typu powinna spełniać wszelkie wymogi formalne, które nie
pozostawiałyby wątpliwości co do przestrzegania zarówno norm prawnych jak i zasad współżycia w Internecie.
Ponadto, skrypt ten łamie inne z zaleceń Mail Abuse Prevention System, na której to instytucji autorytet Pan Tadajewski zechciał
się powołać, przywołując definicję spamu w moim przekładzie z j. angielskiego. Chodzi
mianowicie o kwestę "(...) Jedynie w wypadku gdy domyślną opcją jest nie-wysyłanie żadnych maili, zaznaczenie przez użytkownika
ewentualnej zgody na taką wysyłkę ORAZ gdy sens tej zgody jest jasno określony przed podjęciem jakichkolwiek działań które mogłyby
wpłynąć na skutki zaznaczenia dostępnych opcji, można tak wyrażoną zgodę uznać za zamierzoną." - przypis (ii). Otóż w skrypcie na
stronie wysyłki petycji domyślnie zaznaczony
jest checkbox "Chcę otrzymać informację o wynikach PROTESTU" - co stanowi właśnie naruszenie w/w zasady.
Reasumując, uważam że zachęcanie innych do składania petycji poprzez Internet i udzielanie im w tym pomocy jest słuszne i nie musi
łamać ani prawa ani zasad obowiązujących w sieci. Jednak preferowaną formą powinno być nie automatyzowanie wysyłki w taki sposób jak
to zorganizowano w tym wypadku, lecz ułatwienie obywatelom składania petycji - czy to przez zebranie podpisów i przedstawienie odbiorcy
jednego dokumentu z ich listą, czy też poprzez przedstawienie wzoru pisma z zachętę do osobistego jego wysłania.
|