Dlaczego spam jest zły
Za cenny wkład do tego artykułu podziękuję Bronkowi, Darkowi, drugiemu Darkowi, Marcinowi i Piotrowi.
Tytuł tego artykułu właściwie mówi sam za siebie, ale ponieważ temat jest bardzo obszerny, byłbym szczególnie
wdzięczny za wszelkie dodatkowe uwagi i uzupełnienia![[nospam-pl.net] [nospam-pl.net]](/img/ns_12.gif)
Poprzednia wersja tego artykułu .
- Spam to korespondencja niechciana. Niechciana, ale za to bardzo obfita.
- Nadawcy spamu nie mają żadnego pojęcia do kogo on trafia i nie interesuje ich to.
- Obfitość spamu sprawia, że staje się on bardzo kosztowny dla odbiorców.
- Oparatorzy Internetu mają wyłączne prawo decydować do czego są wykorzystywane należące do nich zasoby.
- Niezależnie od spamu otrzymujemy również listy oczekiwane. Trzeba zatem "wyławiać" je spomiędzy spamu.
- Koszt wysyłki spamu nie jest dla nadawcy proporcjonalny do ilości wysłanych e-maili.
- Spam powoduje utratę zaufania.
- Coraz częściej spam wysyłany jest z cudzych adresów.
- Z powodu zwalczania spamu, jego nadawcy stosują "środki zaradcze", jeszcze bardziej szkodliwe od samego spamu.
1. Spam to korespondencja niechciana. Niechciana, ale za to bardzo obfita.
Według analiz specjalistycznych firm, pod koniec roku 2003 średnia ilość spamu w poczcie osiągnęła
58% (patrz Spam Statistics wg firmy Brightmail - kopia lokalna:
Dec. 2003 ,
March 2004 ).
Średnia, co znaczy, że gdy niektórzy odbiorcy dostają
go niewiele, innym zajmuje on nawet ponad 90% objętości otrzymywanej poczty.
2. Nadawcy spamu nie mają żadnego pojęcia do kogo on trafia i nie interesuje ich to.
Dlatego zawartość spamu jest często obraźliwa lub niestosowna dla odbiorców: 16-18% spamu ma treści
pornograficzne (wyżej wspomniane statystyki firmy Brightmail), 9-13% to oszustwa i próby wyłudzeń, 20-22% to
oferty towarów zbędnych większości odbiorców. Z tego też powodu nie można bezpiecznie założyć
dziecku konta e-mailowego - według raportu firmy Symantec z czerwca 2003, 80% z dzieci używających poczty elektronicznej w USA codziennie
otrzymuje drogą e-mailową treści dla nich nieodpowiednie..
Wspomniane wyżej oszustwa przyjmują różną postać - od podszywania się nadawcy pod instytucje finansowe w
celu wyłudzenia od odbiorcy jego danych personalnych (takich jak numery kart kredytowych czy hasło dostępu
do konta bankowego) - aż po oszustwa typu "nigeryjski
szwindel" . Jednak pomysłowość oszustów jest nieograniczona, dlatego zawsze trzeba
zachować ostrożność otrzymując od nieznajomych osób oferty intratnych przedsięwzięć czy prośby o
podanie jakichkolwiek swoich danych osobistych.
Podszywanie się pod nadawcę, tzw. "phishing" stało się szczególnie groźne w związku z wykryciem w
przeglądarce Internet Explorer dziury która umożliwia łatwe przekierowanie użytkowników IE na stronę
www oszusta w taki sposób, by ofiara była przekonana, że ogląda witrynę firmy pod którą oszust się podszywa.
Oszukanie użytkowników innych przeglądarek też jest możliwe, o ile nie mają oni doświadczenia w korzystaniu z
Internetu - więcej na ten temat w witrynie SecurityFocus .
Ze względu na wzrastające zagrożenie tym typem oszustwa, grupa dużych banków i firm technologicznych
połączyła siły, tworząc organizację Anti-Phishing.org .
Oszustwo typu "nigeryjski szwindel", opisywane też w Gazecie Wyborczej
13.XI.2002 , popularne jednak nie
tylko w krajach afrykańskich, jest w zasadzie 3-cią do do wielkości "gałęzią" nigeryjskiej gospodarki.
Rozmiar wyłudzeń w tym kraju osiąga milion USD dziennie, licząc tylko wpływy od ofiar z USA. Wśród głośnych
wypadków jest emeryt, który od lutego 2002 do lutego 2003 oddał oszustom oszczędności swojego życia i sprzedał
dom, tracąc ponad 300.000 USD. Wiadomo o co najmniej 25 przypadkach zamordowania osób, które starały się
odzyskać wyłudzone pieniądze, a emerytowany czeski lekarz, od którego oszuści wyłudzili równowartość
550.000 USD, w lutym 2003 zastrzelił
nigeryjskiego konsula w Pradze.
3. Obfitość spamu sprawia, że staje się on bardzo kosztowny dla odbiorców.
To odbiorcy przede wszystkim za spam płacą - a nie nadawcy. Wiele osób płaci za czas połączenia
z Internetem i przedłużanie tego połączenia w celu odebrania zbędnych przesyłek podnosi koszty komunikacji.
W Polsce połączenie z Internetem jest jednym z najdroższych w Europie. Niektóre osoby do
odbioru poczty używają drogich połączeń GPRS (np. w czasie podróży) - wysłanie na adres takiej
osoby spamu, którego odebranie trwa kilka minut, powoduje już bardzo zauważalne koszty.
Działania takie są przerzucaniem na odbiorcę kosztów kampanii reklamowej, czyli wyłudzeniem.
4. Oparatorzy Internetu mają wyłączne prawo decydować do czego są wykorzystywane należące
do nich zasoby.
Każdy, kto bez zezwolenia czyni użytek z własności innej strony, w ten sposób
naruszając prawa właściciela, działa bezprawnie.
Dostawcy usług internetowych muszą, że względu na obciążenie spamem, zwiększać wydajność
łącz dzierżawionych oraz inwestować w zwiększenie pojemności dyskowej swoich serwerów. Są też
zmuszeni do zatrudniania pracowników do obsługi skarg klientów na otrzymany spam oraz do opłacania
zabezpieczeń antyspamowych. Koszty te zawsze odbijają się albo na jakości, albo na cenie usług.
Decyzję o wspomnianym wyżej brzemeniu wydał 12.III.2004 Holenderski Sąd Najwyższy w Hadze. Dostawca
usług internetowych, firma XS4ALL została pozwana przez
spamera, którego spam, rozsyłany z wykorzystaniem infrastruktury firmy i do jej klientów, został przez tę
firmę zablokowany. Firma uzyskała wcześniej wyrok sądu zakazujący spamerowi takich działań - ten jednak odwołał
się od tej decyzji i wygrał. W kolejnej instancji firma AS4ALL skierowała sprawę przed Sąd Najwyższy
i ostatecznie wygrała sprawę. Sąd Najwyższy uznał, że decyzja sądu apelacyjnego była błędna, bowiem firma
ma wyłączne prawo do decydowania o swoich komputerach, transmisji danych i danych swoich klientów. Każdy, kto
bez zezwolenia czyni użytek z wyłącznej własności innej strony, w ten sposób naruszając prawa właściciela,
działa bezprawnie - o ile nie ma usprawiedliwienia dla swoich działań. Prawo wolności wypowiedzi, na które powoływał się spamer,
nie jest bowiem wystarczającym usprawiedliwieniem.
W tym samym czasie zapadłą podobna decyzja w USA. Dnia 26.III.2004 w Austin sędzia okręgowy Sam Sparks odrzucił
skargę firmy White Buffalo Ventures na Uniwersytet Teksański o blokowanie rozsyłanego przez firmę spamu.
Spamer twierdził, że prawo do wolności wypowiedzi oraz na zgodność wysyłki z
CAN SPAM Act gwarantują firmie prawo do wysyłania
niezamawianych przesyłek do ponad 50.000 odbiorców korzystających za zasobów uczelni. Jednak sędzia zadecydował,
że mający ograniczone zasoby Uniwersytet, a także wszelkie inne instytucje publiczne,
mają prawo blokować zarówno
legalny jak i nielegalny spam wszelkimi dostępnymi środkami.
Nawet jeśli koszt odebrania pojedynczego e-maila jest minimalny, to spamerzy wysyłający kilkaset
tysięcy, a nawet kilkaset milionów spamów dziennie, cały lub prawie cały koszt wysyłki przerzucają
na odbiorców, finansując z cudzej kieszeni kampanię reklamową. Takich spamerów jest na świecie kilkuset,
do tego jeszcze tysiące spamerów wysyłających kilkaset czy kilka tysięcy wysyłek
dziennie. Również w Polsce jest kilka firm rozsyłających spam w takich ilościach. Przyjęły one
wysyłanie niezamawianych materiałów jako model działalności marketingowej. Nawet niewielka kwota
przemnożona przez te miliony daje w rezultacie ogromne sumy, oznaczające dla światowej
gospodarki straty liczone w miliardach dolarów rocznie.
W marcu 2001 r. Komisja Europejska opublikowała raport
na temat kosztów
spamu . Raport ten mówi o 10 mld EUR w skali światowej w roku 2000, przy czym kwota ta
obejmowała tylko koszty związane z odbieraniem poczty, ale nie koszty czasu poświęconego na
czytanie, koszty obsługi przez firmy internetowe itp. itd. (więcej o tych ukrytych kosztach
w wywiadzie Barry'ego Shein'a dla InternetWeek). Zatem kwota 10 mld EUR była znacznie zaniżona.
W roku 2002 koszty spamu ponoszone
przez jego odbiorców zostały oszacowane na 8.9 mld USD w samych Stanach Zjednoczonych (to jest 874 USD na
pracownika rocznie z uwzględnieniem kosztów ukrytych), a w Europie na 2.5 mld USD. Do tego trzeba dodać
500 mln USD kosztów ponoszonych przez firmy internetowe. Wyliczenie nie obejmuje krajów azjatyckich,
które generują znaczny odsetek całego światowego spamu.
W roku 2003 związane ze spamem koszty ponoszone przez gospodarkę światową były szacowane przez firmę
konsultingową Radicati Group na 20.5 mld USD. Przewiduje się, że w roku 2004 koszty te wyniosą już
około 41 mld USD. Więcej statystyk .
Scott Richter, jeden z największych na świecie spamerów, został pozwany równocześnie przez Microsoft i
Prokuratora Generalnego stanu Nowy Jork w związku z rozsyłaniem 250 milionów sztuk spamu dziennie.
Można o tym przeczytać w artykule Microsoft,
Spitzer Sue E-Mail Spammers w serwisie Reuters.
5. Niezależnie od spamu otrzymujemy również listy oczekiwane. Trzeba zatem "wyławiać" je
spomiędzy spamu.
Odseparowanie listów jest dość uciążliwe, zwłaszcza gdy spamu jest znacznie więcej niż tych listów.
Ma to często miejsce w wypadku "starych" adresów, wpisanych do wielu spamerskich baz adresowych. Ponadto
wielu użytkowników wciąż ma ograniczenia na wielkość skrzynki pocztowej i gdy spamu przychodzi kilkadziesiąt
sztuk dziennie, nawet kilkudniowe nieodbieranie poczty (wyjazd, wakacje) może spowodować zapchanie skrzynki.
W takim wypadku jakiś ważny list może zostać odrzucony do nadawcy z powodu przepałnienia skrzynki.
Jednymi z pierwszych w Polsce darmowych kont pocztowych
były konta oferowane od roku 1994 przez firmę Box43, potem wykupioną przez Getin.pl. W roku 2002,
z poczty przychodzącej na te konta, około 80 do 90% stanowił spam. W roku 2003 firma zlikwidowała
darmowe usługi i wprowadziła wyłącznie konta płatne.
AOL, jeden z największych dostawców kont pocztowych na świecie,
poinformował w lutym 2003, że oprogramowanie firmy blokuje średnio 22 spamy na konto każdego klienta firmy.
W marcu podano liczbę 28 spamów, a w momencie pisania tego artykułu w styczniu 2004, na stronie
AOL Brands, Products & Services widniała informacja o zatrzymywaniu średnio prawie 70 takich przesyłek dziennie.
Jeszcze gorzej, jeśli na serwerze działa filtr antyspamowy kasujący spam, może się się zdarzyć pomyłka
programu i oczekiwany list zostanie skasowany, ale ani nadawca, ani odbiorca o tym się nie dowie.
Z tego powodu spam drastycznie zmniejsza wiarygodność korespondencji elektronicznej i ważne listy
trzeba potwierdzać telefonicznie, co znów oznacza dodatkowe koszty dla użytkowników poczty.
6. Koszt wysyłki spamu nie jest dla nadawcy proporcjonalny do ilości wysłanych e-maili.
W przeciwieństwie do poczty tradycyjnej, gdzie każda koperta i każdy znaczek kosztują. Natomiast
wyszukiwanie pośród potencjalnych odbiorców e-maili tych, którzy mogą być rzeczywiście zainteresowani
wysyłaną ofertą (lub choćby tylko mieszkają w tym samym kraju) jest drogie i czasochłonne. To oznacza,
ze nie ma ekonomicznych przeszkód do tego, by każdy przedsiębiorca na świecie wysyłał niezamawiane
oferty i propozycje do każdego odbiorcy poczty na całym świecie.
Według pochodzących z 2001 roku szacunków największej na
świecie organizacji antyspamowej, Coalition Against Unsolicited
Commercial E-Mail , gdyby tylko 1% amerykańskich firm wysyłał 1 spam rocznie, każdy Amerykanin otrzymywałby
ponad 650 spamów dziennie. Spamerzy jednak zwykle wysyłają spam na ten sam adres kilka razy w miesiącu. Wg
innych więc rachunków, gdyby wysyłka miała miejsce raz w miesiącu,
oraz gdyby ograniczyć ją do 1% spośród tych firm, które w ogóle korzystają z Internetu, każdy odbiorca poczty
otrzymywałby ponad 7.5 tys. spamów dziennie. Szacunki te obejmują wyłącznie USA, więc dla pełnego obrazu trzeba
jeszcze wiedzieć, ze Stany Zjednoczone pod koniec roku 2003 były źródłem 58% całego światowego spamu.
Nadawcy spamu często twierdzą, że "nie ma co się denerwować, wystarczy skasować". Kasowanie
dziesiątków czy setek spamów dziennie, gdy jednocześnie trzeba uważać by nie skasować listu od kontrahenta
firmy nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Inni spamerzy uważają, że są usprawiedliwieni, jeśli odbiorcy
pozostawią możliwość usunięcia swojego adresu z listy wysyłkowej - jest to tak zwany model
"opt-out". Takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia choćby tylko
ze względu na ilość spamu: zmuszanie odbiorców poczty do codziennego wypisywania się z dziesiątków list
jest po prostu kradzieżą czasu. Co gorsza, większość spamerów oszukuje przy tym odbiorców: wypisanie się
z takiej listy traktują jak potwierdzenie autentyczności adresu odbiorcy, więc na ten adres wysyłają
jeszcze więcej spamu, a także sprzedają innym spamerom listy w ten sposób potwierdzonych adresów.
Model komunikacji opt-out oznacza wysyłkę korespondencji
na dowolne adresy znajdujące się w posiadaniu nadawcy, z pozostawieniem odbiorcy możliwości wypisania
się z listy subskrypcyjnej, tj. listy adresów, na jakie wysyłany jest określony rodzaj przesyłek.
Model opt-in oznacza wysyłkę wyłącznie do osób, które w sposób zamierzony, wyraźnie i świadomie,
zażyczyły sobie otrzymywanie określonego rodzaju korespondencji, przy czym to na nadawcy przesyłek ciąży
obowiązek wykazania tego faktu. Jednak liczni spamery "fałszują" tę definicję twierdząc, że jeśli ktoś
się nie wypisał z subskrypcji, to znaczy że ją akceptuje, a więc mailing do takiego odbiorcy
jest wysyłką typu opt-in. Jest to nadużycie, ponieważ doświadczeni użytkownicy poczty celowo nie
wypisuje się z żadnych list wysyłkowych, nie ufając nadawcom spamu, którzy często wypisanie się z jednej
listy wysyłkowej wykorzystywali do zapisania odbiorcy do wielu innych list. Więcej na temat różnic pomiędzy
opt-in a opt-out oraz o interpretacji tych terminów przez spamerów można przeczytać na stronie
Mailing Lists -vs- Spam Lists .
Kraje wspólnoty Europejskiej jako dopuszczalny model komunikacji biznesowej przyjęły opt-in, w
niektórych krajach komunikacja typu opt-out naraża nadawcę na wysokie grzywny lub nawet na więzienie.
Tymczasem w Stanach Zjednoczonych Kongres przyjął model opt-out w ustawie "CAN-SPAM Act", która
weszła w życie z początkiem roku 2004. Ustawa ta jest powszechnie krytykowana przez amerykańskie i
międzynarodowe środowisko antyspamowe (patrz stanowiska CAUCE i Spamhaus ). Absurdalność takiego rozwiązania
wyjaśnia też poprzednia ramka.
7. Spam powoduje utratę zaufania.
Użytkownicy poczty elektronicznej obawiają się ujawniać
swoje adresy e-mailowe, aby nie otrzymywać więcej spamu, używają kilku "śmieciowych" kont
i często pisząc do kogoś nie można mieć żadnej gwarancji, że list dotrze do adresata.
W czasie gdy dostęp do internetu jest coraz łatwiejszy, komunikacja między jego użytkownikami
staje się coraz trudniejsza.
Spamerzy ponoszą odpowiedzialność za konieczność zamykania tak pożytecznych niegdyś usług jak
open-relay czy open-proxy, likwidowania baz danych z adresami e-mailowymi. Przez spamerów trzeba
ukrywać adres e-mailowy na stronach www, w usenecie i przed nieznajomymi, likwidować skrypty do
wysyłania listów ze stron internetowych (formmail) oraz księgi gości (guestbook).
Nie można już wysyłać poczty bezpośrednio z własnego komputera jeśli ma się łącze typu dial-up, bo
z powodu spamerów prawie nikt nie przyjmie wysłanej z niego poczty. Z powodu spamerów likwidowane
są kolejne darmowe usługi, a usługi płatne drożeją (Thank
the Spammers , William R. James, marzec 2003. Dostępne jest też polskie tłumaczenie
tego tekstu: Dziękujemy spamerom .
8. Coraz częściej spam wysyłany jest z cudzych adresów.
Spamer podszywa się pod innego nadawcę (joe job , kradzież
tożsamości) - bo adresy spamera są blokowane, a nie da się wysyłać spamu z nieistniejących
domen, gdyż większość serwerów tego nie akceptuje. W takim wypadku ofiarą spamu staje się nie tylko jego
odbiorca, ale też właściciel użytego adresu nadawcy. Joejob powoduje obciążenie łącz właściciela
tego adresu, utratę zaufania do niego, ryzyko odwetu ze strony tych odbiorców którzy nieprawidłowo
zidentyfikują nadawcę (skargi, zwroty, mailbombing, DOS, wpisanie użytej domeny na czarne listy itp.),
albo nawet prawidłowo zidentyfikują joejob - ale i tak prewencyjnie blokują domenę użytą do
wysyłki spamu.
Czasem również wysyłają spam z cudzych kont pocztowych (po prostu włamują się, jeśli konto nie jest
zabezpieczone dostatecznie trudnym do zgadnięcia hasłem) lub
po prostu podszywają się pod innych i wysyłają spam z cudzym adresem. Skutkiem tego są "szkody moralne"
właścicieli tych kont, odmowa przyjmowania poczty od nich przez firmy obsługujące odbiorców poczty.
Bywa też, że konta e-mailowe ofiar nadużycia są likwidowane przez ich usługodawców.
9. Z powodu zwalczania spamu, jego nadawcy stosują "środki zaradcze", jeszcze bardziej szkodliwe od samego spamu.
Dawniej wysyłali kilkaset spamów dziennie, teraz - gdy większość ich wysyłek jest blokowana - chcą
dotrzeć do takiej samej liczby odbiorców, więc wysyłają kilkaset tysięcy spamów dziennie. Aby tego
dokonać, włamują się z pomocą wirusów i koni trojańskich na setki tysięcy komputerów obcych
ludzi i wykorzystują je do zmasowanej wysyłki, ze szkodą dla właścicieli tych komputerów i dla firm
ich obsługujących. Artykuł Zombie i MS Windows wyjaśnia dokładniej ten proceder. Jednym z bardziej znanych na świecie spamerów stosujących tę technikę
jest nasz rodak, ukrywający się pod pseudonimem Tubul. Taki rodzaj działań jest po prostu
przestępstwem, a w dodatku zapycha sieć w stopniu nieporównywalnym z żadną inną metodą.
|